|
|
Przychodzi baba do lekarza z mężem. Lekarz obejrzał go i mówi:
-Pani mąż cierpi na rozstrój nerwowy. Potrzebny mu spokój.
-No widzi pan! Ja mu to przecież powtarzam przynajmniej sto razy dziennie... |
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz do niej:
-Niech pani już tu więcej nie przychodzi, bo ludzie straszne plotki o nas opowiadają... |
Przychodzi baba do lekarza:
-Bolało mnie, panie doktorze.
-A gdzie?
-Na dworcu głównym.
-Ale w którym miejscu?
-Na trzecim peronie. |
Babie drzazga wlazła w pośladek. Przychodzi więc do lekarza i prosi o pomoc.
-Zaraz temu zaradzimy - pociesza ją lekarz. - Proszę tymczasem usiąść sobie wygodnie |
Baba przyprowadza córkę do ortopedy:
-A teraz, Basiu, stań prosto, żeby doktor zobaczył jaka jesteś krzywa... |
Żona Masztalskiego przychodzi do lekarza po poradę.
-Panie dochtór, czy mom już pogodać z swoją cerą na te drażliwe, seksualne tematy?
-A ile córka ma lat?
-Piętnaście.
-No oczywiście - mówi lekarz.
-Przy okazji, matko, możecie się wiele nauczyć! |
Mam straszny problem - skarży się baba lekarzowi. -Mój chłop zamienił się w konia.
-Jak to w konia?
-Dał się podkuć, żre siano i rży. Czy może pan pomóc?
-Mogę, ale to będzie kosztowało.
-O pieniądze to niech się pan nie martwi! On w tamtym tygodniu wygrał Wielką Pardubicką. |
Do lekarza przychodzi grabarz i oświadcza, że baba już więcej nie przyjdzie, bo umarła.
-No cóż, jaka była, taka była - myśli sobie lekarz - zawsze to jednak długoletnia pacjentka... Zaniosę jej kwiatki na grób.
Stoi zamyślony lekarz nad grobem baby i nagle słyszy:
-Panie doktorze, to ja!
-Słucham?
-To ja, baba! Niech mi pan da coś na robaki... |
Do lekarza przychodzi kilkunastoletnia dziewczynka.
-Myślę, że będziemy się często widywać.
-A to dlaczego? - pyta lekarz.
-Ja jestem córką tej baby, która do pana przychodziła. |
Przychodzi baba do lekarza z Murzynkiem na rękach:
-Skąd u pani to niemowlę? -pyta lekarz.
-Miałam randkę w ciemno... |
|
|