|
|
Franek pije któryś dzień z rzędu. Wraca nocą do domu, tymczasem żona, która przebrała się za śmierć, wychodzi nagle zza rogu:
-Uuu! Za twoje pijaństwo pójdziesz do piekła!
-O cholera! - dębieje Franek. -Ale się wystraszyłem. Myślałem, że to moja baba. |
Żona robi wyrzuty mężowi:
-Obiecałeś mi, że staniesz się innym człowiekiem. A ty wciąż pijesz!
-Naprawdę stałem się innym człowiekiem, tylko że on też pije... |
-Czemu ty Kowalski, jak podnosisz kieliszek, to masz zamknięte oczy? - pyta Nowak.
-A bo ja żem starej obiecał, że do kieliszka nie zajrzę. |
Franek wraca pijany do domu i chce otworzyć drzwi wejściowe, ale nie może trafić kluczem do dziurki. Podchodzi policjant:
-Dajcie klucz, obywatelu, to wam pomogę.
-To macie, proszę...
-Przecież to nie klucz, tylko cygaro!
-Cholera! - łapie się za głowę Franek. -To ja musiałem klucz wyrzucić! |
-Nie wolno panu pić alkoholu! Mówiłem to panu już przed rokiem.
-Pamiętam, panie doktorze, ale sądziłem, że przez ten czas medycyna zrobi jakieś postępy |
Badanie skończone, lekarz z zafrasowaną miną pyta:
-Niech pan powie szczerze. Często odczuwa pan gwałtowną chęć picia?
-Ależ skąd, panie doktorze! Do takiego stanu nigdy nie dopuszczam! |
Idzie Kowalski i nagle uderza nosem w słup ogłoszeniowy. Ludzie przechodzą, patrzą, a Kowalski z gębą przy słupie chodzi dookoła i biadoli:
-Ludzie, pomóżcie, bo mnie zamurowali... |
-Życie rozpoczyna się po pięćdziesiątce - stwierdza Kowalski.
-A po setce albo dwóch - komentuje Nowak - jeszcze przyjemniej. |
Kowalski spił się do nieprzytomności. Stoi pod latarnią i chwieje się na nogach.
-Skąd pan jest? - pyta jakiś inteligent.
-Z Atlantydy...
-Przecież Atlantyda dawno zalana!
-A ja to nie? |
Wychodzi Kowalski z restauracji i wpada na teściową. Ta patrzy na niego z obrzydzeniem:
-Co ciebie widzę, to ty z szynku wychodzisz!
-A co byście chcieli? Żebym nigdy nie wychodził? |
|
|