|
|
Pijany facet sika pod ścianą dużego domu w środku miasta. Obok przechodzi zgorszona pani i patrząc się na niego mówi:
-Ale bydle!
Na to on:
-Niech się pani nie boi, mocno go trzymam |
Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
-Hallo! Czy to kierownik sklepu monopolowego?
-Słucham.
-O której pan jutro otwiera sklep?
-Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki.
Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
-Słucham - mamrocze wyrwany ze snu kierownik.
-Czy to kierownik sklepu monopolowego?
-Tak.
-Panie kierowniczku kochany, o której pan jutro otwiera?
-Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki.
Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon.
-Słucham.
-Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera.
-Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. - W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu!
-Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił... |
Łysy, Kichol, Nowak i Kowalski piją w klubie wódkę. Po czwartej setce Nowak wydusił z siebie:
-Szszsz... - i umilkł.
-Dajcie u prędko czymś popić! - zarządził Kowalski.
-Szszsz... - wydusił z siebie znowu.
-Bierzemy go domu - zdecydował Kichol.
Otworzyła żona.
-Coś się waszemu chłopu stało - relacjonuje z przejęciem Łysy. - Zaciął się i koniec.
Żona posadziła Ecika w fotelu i nalała mu kieliszek wódki. Wypił jednym tchem i wydusił z siebie znowu:
-Szszsz...
-Żona nalała mu drugi kieliszek. Nowak wypił, spojrzał na kamratów i zaintonował:
-Szszszła dzieweczka do laseczka, do zielonego... |
Nowak zwierza się Kowalskiemu:
-Moja stara przysięgła, że mnie zostawi, jak nie przestanę pić.
-No i co?
-No, będzie mi jej brakowało. |
Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
-Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
-Klęczy Kowalski i przysięga:
-Już więcej pić nie będę, ale mniej też nie... |
Mały Jasio krzyczy do telefonu:
-Taty nie ma w dom. Poszedł na otwarcie klubu. Mama powiedziała, że go przyniosą przed północą! |
Późnym wieczorem Kowalski, chwiejąc się lekko na nogach, wraca do domu.
-Dopiero miesiąc my po ślubie - lamentuje Maryjka - a ty już tak późno do domu przyłazisz!
-Nie mogłem przyjść wcześniej - tłumaczy się Kowalski - bo musiałem opowiedzieć kamratom w szynku, jaki żem jest szczęśliwy. |
Mróz siarczysty, ludzie idą do roboty, patrzą, a tu Franek podsypia, skulony na ławce.
-Panie! - trąca go ktoś. - Zbudźcie się, bo zamarzniecie!
-Nie zamarznę... Przed godziną piłem borygo. |
O trzeciej w nocy pijany Franek trafia na duże osiedle. Staje między wieżowcami i wrzeszczy:
-Ludzie!... Ludzie!
-Świecą się światła w oknach, ludzie wychodzą na balkony, a Franek krzyczy na cały głos:
-Ludzie!... Czemu jeszcze nie śpicie?! |
Bezchmurny wieczór. Na chodniku leży pijak i kontempluje:
-Mały Wóz... Wielki Wóz... O kurde! Radiowóz! |
|
|