|
|
Podczas szkolenia policjantów prelegent pyta jednego z nich:
-Jeśli ma pan po lewej ręce zachód, po prawej ręce wschód, a z przodu - północ, to co ma pan z tyłu?
-Powiedziałbym - odpowiada policjant - ale się wstydzę... |
Amerykanin dziękuje, wsiada do auta i odjeżdża.
-Skąd wiedziałeś, że to był generał?
-Aleś ty mało spostrzegawczy! Przecież na jego samochodzie pisało: "General Motors"! |
Do dwóch policjantów podchodzi Amerykanin, który wyszedł przed chwilą ze swojego eleganckiego auta i łamaną polszczyzną pyta:
-Jak dojechać do hotelu "Forum"?
-Najpierw skręci pan w lewo, panie generale, potem prosto i na najbliższym skrzyżowaniu znów w lewo. |
Prokurator przesłuchuje policjanta, który uciekającego złodzieja ranił w nogę:
-Dlaczego nie użył pan boni z ostrą amunicją, tylko strzelał do uciekającego z łuku?
-Był środek nocy, nie chciałem nikogo zbudzić! |
Do policjanta stojącego z psem na ulicy podchodzi pijaczek i pyta:
-Czy ten pies gryzie?
-No! Ale niech się pan nie boi, on jest bardzo wybredny. |
W środku nocy patrol policji zatrzymuje dziwkę. Po spisaniu personaliów policjant pyta ją o zawód.
-A tak chodzę... od latarni do latarni.
-Wacek pisz: pogotowie energetyczne. |
Na posterunek policji wbiega facet.
-Aresztujcie mnie, rzuciłem w żonę młotkiem!
-I co, zabił ją pan?
-Spudłowałem, ale ona zaraz tu będzie! |
Spotykają się dwie sąsiadki.
-Podawali w telewizji, że dziś o mało nie zginął pani mąż!
-Naprawdę?
-Czy pani mąż jest policjantem i ma numer identyfikacyjny 384?
-Tak! O Boże, co się stało?
-Podczas gaszenia pożaru poważnemu poparzeniu uległ policjant z numerem 385! |
Późnym wieczorem policjant podchodzi do pijanego mężczyzny pukającego w uliczną latarnię.
-Po co pan tu puka?
-Pukam do kolegi.
-Widzę, że pan tu puka już kilka minut. A może kolega gdzieś wyszedł?
-Ależ skąd! Przecież się świeci! |
| -Tu centrala policji do wszystkich radiowozów. Przed hotelem "Continental" spaceruje naga kobieta. Patrol z najbliższego radiowozu niech pojedzie i spisze jej personalia. Tylko, do cholery, niech nie jadą wszystkie na raz tak, jak tydzień temu. |
|
|